Kopalnia, która wyprzedziła swoje czasy
Kiedy pierwszy raz stajesz pod niebieską wieżą wyciągową w Jawiszowicach, łatwo pomyśleć, że to po prostu stara konstrukcja z kawałkiem historii. Wystarczy jednak chwilę posłuchać, żeby zrozumieć, że kryje się tu dużo więcej. To miejsce, które w latach 30. XX wieku było szczytem nowoczesności. Miejsce, przy którym wyrosło całe miasto. I miejsce, które pamięta też najciemniejszy rozdział naszej historii.
W tym wpisie opowiemy wam o Państwowej Kopalni Węgla Jawiszowice, czyli o zespole budynków wokół szybu Andrzej III. Przejdziemy razem przez jej historię, przyjrzymy się architekturze i zajrzymy w przyszłość, którą dla tego miejsca wymyślili architekci i badacze. Opieramy się przy tym na pracy dr Agnieszki Zaborskiej-Jagiełło z Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej, opublikowanej w 2012 roku w czasopiśmie naukowym Akademii Górniczo-Hutniczej.
Nie musisz znać się na górnictwie. Jeśli słowa „szyb” czy „nadszybie” brzmią dla ciebie obco, spokojnie. Wszystko wyjaśnimy po drodze, tak jak robimy to podczas spaceru z gośćmi. Nalej sobie kawy i zaczynamy.
Co sprawia, że ta kopalnia jest wyjątkowa
Na pierwszy rzut oka wszystkie kopalnie wyglądają podobnie. Wieża, hałdy, ceglane budynki, tory. Ale to złudzenie. Każda kopalnia jest inna, bo inne jest złoże pod ziemią, inny sposób wydobycia i inne budynki na powierzchni. Każda była też centrum życia dla tysięcy górników i ich rodzin. Dlatego każdą warto poznać osobno.
W przypadku Jawiszowic powodów do dumy jest kilka. Spróbujmy je wymienić po kolei.
- Kopalnia państwowa z czasów II Rzeczypospolitej. Według badaczki była to pierwsza i jedyna polska państwowa kopalnia węgla zbudowana w okresie międzywojennym. Stąd zresztą jej nazwa.
- Najnowocześniejsza w swoim czasie. Zespół budynków wokół szybu Andrzej III uchodził za najbardziej nowoczesny kompleks w ówczesnym polskim górnictwie. Chodziło zarówno o technikę, jak i o samą architekturę.
- Modernizm w czystej postaci. Budynki z lat 30. mają proste, prostopadłościenne bryły ze stalowym szkieletem wypełnionym cegłą i szkłem. Kto widział słynną kopalnię Zollverein w Essen, wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO, od razu zauważy podobieństwo.
- Miejsce pamięci. W czasie II wojny światowej w kopalni pracowali więźniowie podobozu Jawischowitz, filii obozu Auschwitz-Birkenau.
- Matka miasta. Budowa kopalni napędziła rozwój Brzeszcz, które w 1962 roku otrzymały prawa miejskie.
- Dom dla przybyszów. Do pracy w kopalni przyjeżdżali ludzie z całej Polski. Wielu z nich zostało tu na stałe i założyło rodziny.
Jak widzicie, to miejsce łączy w sobie technikę, sztukę budowania, historię ludzi i pamięć o wojnie. Każdy z tych wątków rozwiniemy w kolejnych częściach.
Jak to się zaczęło
Historia Jawiszowic zaczyna się w sąsiednich Brzeszczach. To tam w 1903 roku założono kopalnię węgla. Przez kolejne lata pracowała ona na dwóch szybach. Trzeci postanowiono wykopać nieco dalej, na terenie Jawiszowic, około 1,6 kilometra od Brzeszcz. Prace ruszyły w 1918 roku, a nowy szyb dostał imię Andrzej III.
Zatrzymajmy się na moment przy słowie „szyb”. To po prostu pionowy tunel, który prowadzi z powierzchni głęboko pod ziemię. Nim zjeżdżają górnicy, nim wyjeżdża na górę węgiel, przez niego dociera też świeże powietrze. Nad szybem stoi wieża wyciągowa. Na jej szczycie kręcą się wielkie koła, po których biegną liny ciągnące windy, czyli w górniczym języku klatki.
Wszystkie szyby, razem z zapleczem na powierzchni i pod ziemią, tworzyły jeden zakład górniczy. Trudno więc mówić o osobnych kopalniach. To był jeden organizm.
Wielka rozbudowa
Prawdziwy rozmach przyszedł pod koniec lat 20. W 1927 roku zaczęła się intensywna rozbudowa szybu Andrzej III. Kolejne lata przyniosły szybkie zmiany:
- 1931 – stanęła stała, stalowa wieża wyciągowa o wysokości 39,5 metra.
- 1932 – zbudowano nadszybie, czyli budynek wokół wylotu szybu, a także sortownię, mosty łączące ją z szybem oraz maszynownię.
- 1934 – zakończono budowę szybu i wydobycie wyraźnie wzrosło.
- 1936 – oddano do użytku cechownię, o której jeszcze opowiemy.
- 1937 – powstała kotłownia, rozbudowano sieć torów i bocznicę kolejową, zamontowano wagi do wagonów, sygnalizację szybową i ogrzewanie nadszybia.
Dzięki świetnemu wyposażeniu kopalnia przed 1939 rokiem należała do najbardziej zmechanizowanych w Polsce. Pod względem architektury, konstrukcji i techniki zespół przy szybie Andrzej III był wtedy najnowocześniejszym obiektem w polskim górnictwie.
Warto pamiętać, jakie to były czasy. Polska dopiero co odzyskała niepodległość i budowała swoją gospodarkę od podstaw. Nowoczesna państwowa kopalnia była czymś w rodzaju wizytówki młodego kraju.
Rozdział, o którym nie wolno zapominać
Historia kopalni ma też bardzo bolesną część. Podczas II wojny światowej Niemcy utworzyli tu podobóz Jawischowitz, filię obozu Auschwitz-Birkenau. Więźniowie tego podobozu byli zmuszani do pracy w kopalni.
Niemcy kazali umieścić w całej kopalni hasło „Räder müssen rollen für den Sieg”, czyli „Koła muszą toczyć się dla zwycięstwa”. Te słowa dobrze pokazują, czym była wtedy kopalnia dla okupanta. Liczył się tylko węgiel dla wojennej machiny. Ludzie, którzy go wydobywali, nie liczyli się wcale.
Dlatego Jawiszowice to także miejsce pamięci. Kiedy patrzymy na wieżę wyciągową i ceglane mury, warto przez chwilę pomyśleć o tych, którzy pracowali tu wbrew swojej woli. Jeśli odwiedzacie nas z dziećmi, to dobry moment na spokojną, prostą rozmowę o tym, dlaczego pamiętamy o przeszłości, także tej trudnej.
Spacer po zabytkowych budynkach
Teraz najprzyjemniejsza część, czyli architektura. Budynki wokół szybu Andrzej III to jeden z najlepszych przykładów modernistycznej architektury przemysłowej w Polsce. Modernizm lubił prostotę. Żadnych zbędnych ozdób, czyste bryły, dużo szkła i światła. Budynek miał przede wszystkim dobrze działać, a jego wygląd wynikał z funkcji. W Jawiszowicach widać to na każdym kroku.
Nadszybie i niebieska wieża
Sercem całego zespołu jest nadszybie z wieżą wyciągową o wysokości 39,5 metra. Sam budynek ma kształt prostopadłościanu. Jego szkielet jest stalowy, a przestrzenie między belkami wypełniono czerwoną cegłą i szkłem.
Zwróćcie uwagę na okna. Poziome pasy szyb doprowadzają światło tam, gdzie było potrzebne w środku. Duże przeszklenia biegnące od dołu do góry budynku podkreślają z kolei pionową linię wieży. Sama wieża ma stalową konstrukcję pomalowaną na niebiesko. Widać ją z daleka i od lat służy w okolicy za punkt orientacyjny.
Sortownia, która wisiała nad torami
Z nadszybia węgiel jechał mostami przeładunkowymi do sortowni. Tam dzielono go według wielkości kawałków. Pierwotnie sortownia była monumentalnym, prostopadłościennym budynkiem, również ze stali, cegły i szkła. Najciekawsze jest to, że budynek był zawieszony nad torami. Wagony podjeżdżały pod spód, a posortowany węgiel spadał prosto do nich. Od wschodu stała wieża klasyfikacyjna, która tworzyła wizualną przeciwwagę dla wieży szybu Andrzej III.
Nadszybie i sortownia tworzyły razem spójną całość, zarówno pod względem wyglądu, jak i działania. Niestety sortownię w dużej mierze rozebrano i została z niej tylko mniej więcej szósta część. Później zdemontowano też dawne mosty, zostawiając tylko ich północny fragment.
Cechownia, czyli droga górnika do pracy
Od wschodu nadszybie łączy się z cechownią nadziemnym korytarzem. Cechownia to budynek, w którym górnicy przygotowywali się do zmiany. Przebierali się, pobierali lampy i sprzęt. Potem, gotowi do pracy, z lampami w rękach szli właśnie tym korytarzem do szybu, by zjechać pod ziemię.
Cechownia ma dwie kondygnacje i wyraźnie poziomy charakter. Jej elewacje są ceglane, miejscami wykończone tynkiem. Okna biegną poziomo wzdłuż ściany. W wysokiej części budynku mieściła się łaźnia łańcuszkowa. To ciekawe rozwiązanie: górnicy wieszali ubrania na hakach i wciągali je łańcuszkiem pod sam sufit. Dzięki temu w dużej sali mieściło się mnóstwo rzeczy, a ubrania mogły tam wyschnąć.
Ceglana wieża sprzedaży węgla
Ostatni budynek, o którym warto opowiedzieć, to punkt sprzedaży detalicznej węgla. To ceglana wieża o wysokości ponad 20 metrów, ustawiona na masywnych betonowych filarach. Od północy w środku znajduje się klatka schodowa, dobrze oświetlona dużymi pionowymi pasami okien po obu stronach. Węgiel trafiał na najwyższe piętra ceglanym mostem opartym na stalowej konstrukcji.
Całość, którą łatwo zrozumieć
Największą zaletą tego zespołu jest to, że dobrze widać w nim, jak działała kopalnia. Górnik wychodził z cechowni, szedł korytarzem do nadszybia i zjeżdżał na dół. Węgiel wyjeżdżał na górę, jechał mostami do sortowni i spadał do wagonów. Wszystko jest tu blisko siebie i łatwo to sobie wyobrazić, nawet jeśli nigdy nie było się w kopalni.
Koniec wydobycia i walka o zabytek
Wydobycie węgla przez szyb Andrzej III zakończono w 1995 roku. Proces likwidacji kopalni Jawiszowice trwał do 1999 roku. Nie oznaczało to jednak, że szyby przestały być potrzebne. Jeszcze w czasie, gdy powstawał artykuł, były sprawne i służyły do wentylacji oraz do kontroli podziemnych wyrobisk. Na terenie kopalni działała też Stacja Ratownictwa Górniczego.
Po zakończeniu wydobycia zaczął się trudny czas dla budynków. Teren podzielono na działki, a część gruntów i obiektów sprzedano. Niektóre budynki rozebrano, między innymi łaźnię kobiecą i warsztaty tokarskie, a sortownię częściowo zdemontowano. Obiekty przejęte przez prywatne firmy często przebudowywano bez troski o ich historyczną wartość. Ucierpiała na przykład cechownia z łaźnią łańcuszkową.
Gmina Brzeszcze dostrzegła jednak potencjał tego miejsca. Teren kopalni włączono do programu rewitalizacji miasta na lata 2008–2015. Program zakładał stworzenie tu strefy aktywności gospodarczej. Zabytkowe budynki miały zostać zachowane i przystosowane do nowych zadań. Chodziło też o to, by nowe funkcje dały pracę ludziom, którzy stracili ją po zamknięciu kopalni.
Wpis do rejestru zabytków
Przełomowy moment nastąpił w 2011 roku. Decyzją Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z 23 listopada 2011 roku część zespołu wokół szybu Andrzej III wpisano do rejestru zabytków. Ochroną objęto cechownię, nadszybie, sortownię, budynek sprzedaży detalicznej węgla oraz system mostów transportowych między szybem a sortownią. Całość uznano za zespół modernistycznych budynków przemysłowych. Wpis miał uchronić przed rozbiórką między innymi mosty, które wcześniej przeznaczono do wyburzenia.
Most między przeszłością a przyszłością
Kiedyś kopalnia w Brzeszczach, a razem z nią Jawiszowice, zamieniła rolnicze okolice w tętniący życiem ośrodek przemysłu. Przyciągnęła ludzi z całej Polski i dała początek miastu. Dziś to samo miejsce może znów stać się motorem rozwoju, choć już w zupełnie innej formie.
Gdy następnym razem staniecie pod niebieską wieżą, spróbujcie zobaczyć w niej wszystkie te historie naraz. Nowoczesność młodej Polski z lat 30. Codzienną drogę górnika z lampą w ręku przez korytarz cechowni. Cierpienie więźniów, którzy pracowali tu w czasie wojny. I pomysły na to, czym to miejsce może jeszcze się stać.
Zapraszamy do Jawiszowic. Przyjedźcie sami, z rodziną albo z przyjaciółmi. Weźcie aparat, wygodne buty i dużo pytań. Na wszystkie postaramy się odpowiedzieć.
